Friday, March 14, 2025

MADERA - ZIMA 2025.



Madera.


   Kilkanaście dni temu odwiedził mnie Karol. Spotkaliśmy się aby podjąć współpracę i zadecydować gdzie możemy polecieć. Karol proponował Chile a ja miałem pomysł na Indochiny. Już na wstępie naszej rozmowy odrzuciliśmy Chile a powodem tego były koszta. Po wymianie zdań podobny los spotkał Indochiny. Rozważaliśmy inne kierunki. Jednym z nich był nawet Izrael. Ten pomysł miał być realizowany w towarzystwie Jacka, który zna Izrael prawie jak własną kieszeń. Niestety, ze względu na kłopoty personalne naszego kolegi to też upadło. Po kilku kieliszkach koniaku stanęło, że polecimy na Maderę. Decyzję podjęliśmy zgodnie i natychmiast przystąpiliśmy do działania. 

Przylecieliśmy na Maderę po południu 11 lutego, korzystając z usług agencji turystycznej  Itaka.  12 dniowy pobyt w hotelu ze śniadaniami i lotem to koszt ~ 2800 PLN. To był najbardziej przyjazny cenowo wybór. Oczywiście dojdzie do tego wynajm auta, opłaty parkingowe, opłaty za wejścia na trasy, obiady, benzyna itp.

Dotarliśmy szczęśliwie do celu chociaż lądowanie samolotu było jednym z gorszych w moim życiu. Hotel jest ok i zamierzamy w nim tylko spać. W pokoju są wygodne łóżka i gorący prysznic. W pokojach nie ma Internetu i nie mamy parkingu. Spodziewałem się standardowych śniadań hotelowych a tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie. Można się porządnie najeść by w ciągu dnia wędrować na w pełni naładowanych akumulatorach. 

Wielką niewiadomą jest pogoda ale jest dużo cieplej niż w Polsce (15 - 20° C). Dużo chmur i przez okres pobytu napewno będziemy mieć deszcz. 



   12/02/2025 - Środa.  PR-8, Vereda da Ponta de São Lourenço.

   Dystans - 8.1 km, podejścia - 977 metrów, zejścia - 979 metrów.

Wybraliśmy tą trasę jako pierwszą rozgrzewkę i wstępne rozpoznanie terenu. Wejście na nią jest płatne i bez względu na wiek pobierają 3 euro. Jest możliwość obejścia tego obowiązku omijając oficjalne wejście.

Duży parking bez opłat. Można dojechać autobusem. My dojechaliśmy boltem za 22.80 euro. Dojazd z naszego hotelu zabrał ~ 20 minut. Wróciliśmy autobusem jadąc nim około 1.5 godziny a ostatni kilometr musieliśmy pokonać pieszo. Było to w ramach doświadczenia bo od jutra wynajmujemy samochód.

Wracając do trasy to już przy wejściu zastaliśmy kolejkę oczekujących na zakup biletów. Można płacić kartą i gotówką. Na tej  trasie jest mnóstwo turystów. W związku z tym, że nie lubię tłumów (szczególnie na szlakach), schodziliśmy z oficjalnej ścieżki idąc wzdłuż wybrzeża czasem używając mniej uczęszczanych ścieżek lub wytyczając swoją własną. W ten sposób mieliśmy więcej prywatności. Uważam, że dokonaliśmy dobrego wyboru i szczęśliwi chociaż bardzo zmęczeni wróciliśmy do hotelu. Warto ten szlak przejść co staram się udowodnić dołączonymi pod tekstem zdjęciami. 



















   13/02/2025 - Czwartek. Boca da Corrida - Pico Grande (1654 m n.p.m.)

   Dystans - 9.5 km, podejścia - 1378 m, zejścia -1378 m.

Zdecydowaliśmy wczoraj wieczorem, że w zależności od samopoczucia i poziomu zakwasów następnego dnia zrobimy spacerek na Pico Grande. Okazało się, że wszystko jest ok więc po śniadanku odebraliśmy autko i wyruszyliśmy do początku trasy. Można dojść z trzech miejsc. Wytyczyłem nasze przejście od Boca da Corrida ponieważ jest ono najmniej popularne i spodziewałem, że będzie na nim mniej wędrujących. Tak też było bo idąc w obu kierunkach spotkaliśmy raptem 6 osób. Przy szczycie było już ludniej gdyż większość korzystała z trasy krótszej, prowadzącej od parkingu w Colmeal.

Trzeci szlak jest zamknięty. Człowiek pracujący w hotelowym lobby ostrzegał nas, że trasa może być zamknięta ze względów bezpieczeństwa. W okolicy był pożar i spowodował, że szlak blokują powalone drzewa. Pożar był ale ścieżka jest w perfekcyjnym stanie z jedną kłodą leżącą w poprzek niej. Przejście przypadło nam do gustu ale (obaj obolali) z trudem dotarliśmy do małego parkingu, na którym był nasz samochód. 

                                             


                                             


                                             


                                                                 


                                              


                                              




                                     ..        


                                                        


                                             


                                             


                                                                


                                            


                                                               


                                           

                                           


                                                         





   14/02/2024 - Piątek. Final - PR 13 - Levada dos Cedros.

   Dystans - 9.5 km, zejścia - 789 m, podejścia - 789 m.

Fanal leży na wysokości  ~1100 m n.p.m. . Z tego co wcześniej przeczytałem najczęściej jest tutaj mgła i wieją wiatry. Dzięki dużej wilgotności powietrza miejscowe drzewa obrasta mech i są one takim ciekawym zjawiskiem. Liczni turyści w większości przyjeżdżają tutaj aby popatrzeć na te drzewa a mniejszość wybiera dłuższe przechadzki. Byliśmy z Karolem w tej mniejszości i wytyczając dzisiejszą trasę nawet nie wiedzieliśmy, że będziemy szli wzdłuż naszej pierwszej levady. Levady to miejscowe kanały nawadniające wzdłuż których najczęściej biegnie trasa turystyczna. Dla mnie mówiąc szczerze to wątpliwa atrakcja ponieważ jak wiadomo czytelnikom tego bloga lubię czysto górskie klimaty. Tutaj zdecydowaną większość czasu spędziliśmy wśród drzew i krzewów. Prawie zero widoków. Przez większość szlaku schodziliśmy łagodnie w dół. Końcówka dała nam ostro w kość bo trzeba było na krótkim odcinku podejść na poziom z którego rozpoczęliśmy wędrówkę. Zrobiliśmy pętlę i w miejscu, w którym zakończyliśmy była informacja, że ostatni odcinek naszej trasy jest zamknięty. Z kierunku, z którego przyszliśmy takiej informacji nie było.

To już kolejna dezinformacja. Generalnie dzień niespecjalnie udany i gdyby nie końcówka uznałbym go za totalną porażkę. 























   15/02/2024 - Sobota. Calhau da Furna do Bode - Boca do Risco..                                                                                                      Dystans - 8 km (w obie strony), podejścia - 661 m, zejścia - 661 m.

Przy cmentarzu zaparkowaliśmy auto i z kopyta wyruszyliśmy w poszukiwaniu trasy. Pierwsze kilkaset metrów trzeba było posiłkować się GPS ponieważ na gliniastym, mokrym po deszczu podłożu nie było nic widać. Po pół godzinie było już lepiej ale ścieżka nadal w niektórych miejscach pokryta była śliskim błotem. Najniebezpieczniejsze były zejścia a już szczególnie dla Karola, który jak przystało na 100% Polaka wstydzi się chodzić z kijami. Ja zszedłem do przełęczy ostrym zejściem a Karol pozostał na ostatnim wzniesieniu. Kiedy po 45 minutach powróciłem do niego usłyszałem, że będzie wracał pod cmentarz innym szlakiem - dłuższym i częściowo prowadzącym drogą. Ja wracałem tak jak przyszedłem. Karol przybył na parking 1 godzinę i 15 minut po mnie. Miałem czas aby obejrzeć ten nowoczesny cmentarz. Trasa, którą obrał mój kolega okazała się gorsza od oryginalnej. Bogu dzięki nie spadła ani jedna kropla deszczu. W lobby hotelowym ostrzegano nas aby w dniu dzisiejszym zrezygnować z wędrówek. Oprócz błota miejscami wiał bardzo duży wiatr.

Ogólnie było sporo dobrych wrażeń i ciekawych widoków. Dzień jak najbardziej udany.

                                              


                                              


                                              


                                              


                                               

 

                                                                 


                                                                 


                                              


                                              


                                              


                                                                 

                                                         

                                             


                                                                


                                              


                                              


                                                                 


                                              


                                              


                                                                   


                                              






   16/02/2025 - Niedziela. Bica da Cana - PR 17, Paredes, PR 17, Kłujące krzaki.

   Dystans - 8.5 km, zejścia - 1018 m, podejścia - 1018 m.

Jako że to niedziela to wypadało dzień rozpocząć od uczestnictwa w niedzielnej liturgii. Byliśmy w kaplicy gdzie odprawiana jest jedyna na Maderze msza św. w języku angielskim. Bezpośrednio po mszy pojechaliśmy na naszą kolejną „przechadzkę” - pętlę wymyśloną przez Karola a zaplanowaną przez nas obu.

Weszliśmy na trasę około południa. Rozpoczęła się od długiego, łagodnego zejścia a potem było w miarę płasko. Miejscami było mokro, błoto i ślisko.

2/3 trasy  dzisiejszej trasy przeszliśmy po PR 17.  Kiedy weszliśmy na Paredes zaczęło się ostre podejście. Minimum w pięciu najbardziej stromych, ociekających wodą miejscach były łańcuchy. Gdyby nie one przejście nie byłoby możliwe. Adrenalinka była na maksymalnie wysokim poziomie. Kiedy skończyło się podejście odetchnęliśmy z ulgą. Niestety nasza radość była przedwczesna. Ostatni, płaski odcinek (~750 m), okazał się najgorszym w całym moim życiu jako wędrowcy. Przedzieraliśmy się przez kłujące, kwitnące krzaki często wyższe od nas. Byłem zdesperowany i wściekły na cały świat. GPS pokazywał trasę a w praktyce jej nie było. Jak w amoku parłem do przodu nie zwracając uwagi na ból, krwawiące ręce i nogi. Karol wycofał się i szukał łatwiejszych obejść. Obaj pokłóci i podrapani mimo uznaliśmy ten dzień za udany a najbardziej podobał się nam odcinek z łańcuchami. Myślę jednak, że Madera pozostanie w mojej pamięci w związku z przejściem przez te okropne, kłujace krzaki.

                                                                 


                                              


                                             


                                                                


                                             


                                             


                                             


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 





   17/02/2025 - Poniedziałek. Teleferico Achadas da Cruz.

   Dystans - 5.5 km, zejścia - 755 m, podejścia - 755 m.

Już od soboty straszą nas deszczem. Jakoś tak nam Pan Bóg daje, że w miejscach, w których chodzimy nie pada. Dzisiaj - po raz drugi, zaczęło padać po naszym powrocie do samochodu (~14:00). Kiedy dotarliśmy do hotelu zaczęło lać i mocno wiać.

W związku z powyższą sytuacją pogodową mieliśmy ograniczenia czasowe. Trzeba było wybrać coś krótkiego. Karol podpowiedział tą krótką traskę a ja z miejsca na nią przystałem. Był to nasz najdłuższy dojazd. Ta północno wschodnia część Madery jest zupełnie inna od południa i zachodu. Są złe drogi i na każdym kroku widać biedę. Stare, zaniedbane budynki, stare auta i starzy ludzie. Nic się tutaj nie dzieje  co by wskazywało na poprawę w bliskiej przyszłości. 

Jest jak jest ale krótki szlak, prowadzący nad ocean to fajna przygoda i warta zaliczenia. Trasa ostro prowadzi w dół (lub w górę) i gdyby padał deszcz lub tuż po deszczu nie radziłbym na nią wchodzić. Byłoby to dużym ryzykiem. Nad ocean można również zjechać wagonikiem kolejki linowej za jedyne 3 euro. Oczywiście ogromna większość wybiera kolejkę. Podczas naszej obecności oprócz nas była jeszcze szóstka śmiałków, która zeszła na dół ścieżką. Po zejściu już prawie nad ocean trzeba ostro skręcić w prawo i po przejściu kilkudziesięciu metrów zobaczymy ładny wodospad. Idąc w lewo dojdziemy do końcowego przystanku kolejki i małej restauracji.

                                                               


                                                               


                                             


                                                                


                                                                


                                                                


                                             


                                                                


                                              


                                                                


                                                                


                                                                


                                                                


                                              


                                                                 


                                                                 


                                                                 







   18/02/2025 - Wtorek. Levada Nova - Levada Moinho.

   Distans - 9 km, podejścia - 860 m, zejścia - 1175 m.

Odrzucało mnie od chodzenia wzdłuż kanałów nawadniających jakbym coś złego czuł. Wyruszyliśmy wzdłuż Levada Nova, doszliśmy do końca  i myślałem, że po drugiej stronie będzie nasza droga powrotna wzdłuż Levada Moinho. Podobnie jak kilka innych osób przeszedłem wodą na drugą stronę i patrzyłem za przejściem do drugiej levady. Niestety nie znalazłem.  Utykając jak cholera dowlokłem się prawie nad ocean gdzie przedwczoraj jedliśmy obiad. To prawdopodobnie koniec chodzenia. Było mnóstwo ludzi bo to łatwe trasy bez ostrych zejść i podejść. Mnie mimo tego wyszły one bokiem.  

                                                                 

  

                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                  


                                                        


                                                       


                                                        


                                                       


                                             


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                              


                                              


                                              






   19/02/2025 - Środa. Vereda do Larano (do Boca do Risco i z powrotem).

   Dystans - 10 km, podejścia - 1355 m, zejścia - 1355 m.

W nocy budziłem się ze strachu, że dzisiejszy dzień spędzę na lenistwie. Bogu dzięki wstałem z lepszym samopoczuciem i postanowiliśmy przejść się wybrzeżem. Fajna trasa licząca w obie strony ~ 10 km. Karol poszedł dalej a ja zawróciłem po auto i wyjechałem po niego i dwie studentki weterynarii z SGGW. Namówiliśmy je aby dodały odcinek, który ja  przeszedłem w sobotę i poszły z Karolem dalej. Zaproponowałem, że podrzucę je na parking.

Wracając spotkałem 40-50 letnią Angielkę, która zatrzymała mnie mówiąc - jak będziesz szedł na parking spotkasz trzech mężczyzn pracujących na trasie. Wyciągnęła portfel i powiedziała - dam ci 10 euro i przekaż im na piwo. Niestety okazało się, że miała tylko banknoty po 20. Uważała, iż to za dużo. Dała mi 6 euro drobnymi mówiąc - dołożysz  4 i dasz im 10. Musiałem przyspieszyć aby ich dogonić i wykonać zadanie. Wywiązałem się co do joty. Trasa, po wczorajszej o niebo ciekawsza i z mniejszą ilością ludzi. 

                                            


                                                                 


                                                                 


                                              


                                                                 


                                                                 


                                             


                                             


                                             


                                             


                                          


                                              


                                                                 


                                              








   20/02/2025 - Czwartek. Achada do Teixeira - Pico Ruivo.

   Dystans - 6.2 km, podejścia - 655 m, zejścia - 655 m.

Miało być tak pięknie. Przejście szlakiem wiodącym od Pico do Ariero do najwyższego szczytu wyspy Pico Ruivo (1862 m). Niestety, po pożarze zamknięto to ponoć bardzo atrakcyjne przejście.

Pozostało nam krótkie 3.1 km przejście na Ruivo z Achada do Teixeira. Nie jesteśmy pod wrażeniem bo są tutaj tłumy ludzi (50% Polacy). Chyba w nagrodę jesteśmy za ponad chmurami i w słońcu. Mieliśmy zamiar dołożyć kilka kilometrów ale wejście na dodatkową traskę było dokładnie obłożone ludzkimi odchodami i kawałkami papieru toaletowego.

Zdecydowaliśmy się wrócić do auta i znaleźć coś innego. W realizacji tego planu przeszkodziła nam kolejna niespodzianka. Nie mogliśmy otworzyć auta. Jakimś cudem siadł akumulator mimo, że wszystko było wyłączone.  

Po 1.5 godzinie doczekaliśmy się człowieka z wypożyczalni, który przybył z nowym akumulatorem i … wróciliśmy do hotelu. Było już za późno na rozpoczęcie nowej wędrówki. 

                                                         


                                             


                                                                 


                                              


                                              


                                              


                                               


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                                                 


                                              


                                                                 


                                              


                                              


                                             


                                                                  


                                             


                                              


                                               





   21/02/2025 - Piątek. Pętla w rejonie Pico do Arieiro.

   Dystans - 9.5 km, podejścia - 712 m, zejścia - 712 m.

Nasz ostatni aktywny dzień na pięknej wyspie Madera. Tym razem to ja zaplanowałem przejście korzystając z Gaia App, który wiernie i dobrze mi służył od lat. Niestety tutaj na Maderze nie sprawdził się. Nie wiem czy winić Gaia czy miejscowych, którzy dopuścili, że trasy istnieją tylko w wirtualnym świecie a w rzeczywistości wszystko zarosło wszelkiego rodzaju badziewiem. Kiedy doszliśmy na szczyt Arieiro (1818 m n.p.m.) zamierzaliśmy zaliczyć otwarty kawałek trasy wiodący na Ruivo. To tylko 1 km 200 m do punktu widokowego Pedra Rija. Aby tam wejść zażądano od nas po 3 euro. Oczywiście naiwnych nie brakowało. My jednak wybraliśmy powrót na pętlę, na której od początku do końca musieliśmy kombinować aby ją zamknąć i dotrzeć do miejsca przy drodze, w którym pozostawiliśmy samochód. Przy okazji wszedłem na 3 inne górki, które Karol odpuścił. 

                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                             


                                              


                                             


                                             


                                              






   22/02/2025 - Sobota. Funchal.

































No comments:

Post a Comment